„Szczęście w cichą noc” Anna Ficner-Ogonowska

Pierwsza część trylogii o szczęściu została napisana przez Annę do
„poduszki”. I nigdy nie ujrzałaby światła, gdyby nie mąż autorki, który
postanowił wysłać parę rozdziałów do wydawnictwa. To dzięki niemu
mogliśmy przeżywać z Hanią jej historie.

Powieść utrzymana jest w jednostajnym tempie. Nic nie dzieje się za
szybko, wszystko ma tutaj swój czas. I może właśnie dlatego tak bardzo
zachwyca. Pozwala się wyciszyć, zatrzymać i zastanowić się nad
prawdziwymi wartościami dowodzącymi w życiu. Rodzina, która stanowi
centrum. Przyjaźń, będąca niezachwianym, niezaprzeczalnie najlepszym
elementem codziennych zmagań z rzeczywistością. Miłość, dzięki której
możemy przeskakiwać kłody rzucane nam pod nogi, na którą zawsze możemy
liczyć.

„Szczęście w cichą noc” nawiązuje do nienarodzonego jeszcze dziecka
Hani, którym cieszymy się podczas Wielkich Rodzinnych Świąt Bożego
Narodzenia jak i również, w najprostszej postaci, po prostu do
szczęśliwych Świąt. Hance udało się zebrać wszystkich tych, którzy nie
zawsze mogą być przy niej ciałem, choć zawsze sercem. I choć bohaterka
jest przy nadziei, nie przeszkadza jej to w pełnieniu obowiązku Pani
Domu. Organizuje Święta z asystą jej ukochanych, zwłaszcza Dominiki i
pani Irenki. Pomagają jej również dwie cudowne dziewczynki, istny diabeł
Zuza i jej siostra, zupełna przeciwniczka- Ula. Wreszcie Szczęście w
pełni zapukało do drzwi Hani i zagościło się zarówno w sercu jak i w
domu. A przebaczenie wisi w powietrzu, to ono jest siłą tych świąt.

Uwielbiam trylogię i polecam wszystkim, sama staram się, gdy ktoś o niej
nie słyszał- dosłownie wepchnąć komuś w rękę egzemplarz każdej części,
ze świadomością, że również ją pokocha.

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *