„Dziewczyna z konbini” – Sayaka Murata [Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego]

Tytuł: Dziewczyna z konbini
Autor: Sayaka Murata
Tłumaczenie: Dariusz Latoś
Seria: Seria z Żurawiem
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Data premiery: marzec 2019
Liczba stron: 144
ISBN: 978-83-2334-624-1

Spójrz, wcale tak dużo nie różni czasy współczesne od neolitu.

Keiko, główna bohaterka powieści nie stanowi wzoru do naśladowania. Sama działa mechanicznie, czerpiąc wzorce od osób spotkanych na swojej drodze. Wszystko w niej jest sztuczne, pozbawione naturalności, dynamiczności i osobowości. Zaczerpnięty od koleżanki z pracy śmiech, sposób mówienia. Wygląd dostosowujący się do napotkanych aktualnie ludzi. Dlatego właśnie praca w konbini jest szczytem jej możliwości.

„Wtedy zrozumiałem. Nasz świat niczym się nie różni od tego z neolitu. Mężczyźni, którzy nie polują, i kobiety, które nie rodzą dzieci… Jednostki nieprzydatne dla wioski są usuwane. Wszyscy tak rozprawiają o nowoczesnym społeczeństwie, indywidualizmie, ale do życia tych, którzy nie chcą przynależeć do wioski, to się wtrącają, naciskają ich, aż w końcu wypędzają ze społeczeństwa.”

Konbini to nasz supermarket – sklep z artykułami pierwszej potrzeby. Różnicę stanowi jego funkcjonalność, bowiem japoński market jest czynny całą dobę. To właśnie tutaj odnalazła swoje miejsce główna bohaterka powieści. W konbini pracują głównie studenci, ponieważ nie jest to traktowane jako stała praca, bardziej dorywcza. Jednak nie przeszkadza to trzydziestosześcioletniej Keiko, która ugrzęzła tam na osiemnaście lat. W tym wieku według społeczeństwa powinna już mieć męża i dzieci.

„Miała pani ogromne szczęście, że mnie pani poznała. Inaczej zdechłaby pani jak pies. W zamian proszę mnie dalej ukrywać.”

Autorka w swojej opowieści pokazuje gorzki obraz społeczeństwa, które wyklucza ze swojego grona osoby niedopasowane, nie spełniające przyjętych warunków. Osoby, których nie da się wcisnąć w formy. W pewnym sensie Dziewczynę z konbini można nazwać satyrą społeczno-obyczajową, bo obnaża w sposób bardziej prześmiewczy przywary ludzkości. Pokazuje krytykę społeczeństwa japońskiego, które nie akceptuje odchyleń od normy.

„Nie wiedziałam, dlaczego akurat konbini, dlaczego nie nadawałam się do normalnej pracy. Byłam świetną ekspedientką, gdyż nauczyłam się z podręcznika, co, kiedy i jak robić, ale co ze światem, do którego nie mam instrukcji obsługi? Zupełnie nie miałam pojęcia, czy potrafiłabym zachowywać się tam jak człowiek.”

Podczas czytania dowiedziałam się o wielu zwyczajach i codziennych rytuałach japońskiego społeczeństwa (dzięki świetnie rozbudowanym przypisom, które objaśniały zasady działania ów społeczności). Niesamowicie ułatwiło mi to czytanie, mogłam bardziej wczuć się w klimat i starać się zrozumieć.

Sama treść wżarła mi się do głowy, ujawniając wady systemu i ludzkiego, często zaściankowego myślenia. Na plus stanowią również różnice w charakterach bohaterów. Mamy tego, którego możemy darzyć sympatią i tego, którego chcemy własnoręcznie udusić, aby nie pojawiał się na następnych kartkach powieści.

Keiko to dziewczyna w wyraźnymi problemami psychicznymi. Niedopasowana, pozbawiona emocji i ambicji. Bohaterka z socjopatycznymi myślami. Natomiast Shirah to wzór chamstwa, lenistwa i obłudy. Wyśmiewa innych i narzeka, że to inni wyśmiewają jego. Wraz z główną bohaterką tworzą idealną parę antyspołecznych wyrzutków.

Sama fabuła nie jest żywa i energiczna. Nie powala, nie pędzi ani nawet nie wciąga, bo nie jest dramatem z nagłymi zwrotami akcji. Jednak stanowi ciekawe doświadczenie poznawcze, czyta się sprawnie i daje wiedzę na temat zachowań japońskiego społeczeństwa.

 

__________________________________

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

 

3

Z poważaniem, Klaudia Nadolna