„Był sobie chłopczyk” – Ewa Winnicka

Tytuł: Był sobie chłopczyk
Autor: Ewa Winnicka
Wydawnictwo: Czarne
Data premiery: 11 października 2017
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-8049-581-4

Przenikaliśmy wciąż głębiej i głębiej w jądro ciemności. – Jądro ciemności, Joseph Conrad.

W 2010 roku cieszyńscy chłopcy podczas zabawy zauważają w stawie niewyraźny punkt, który przypomina lalkę. Po dokładnym zbadaniu miejsca zdarzenia okazuje się, że to ciało dwuletniego chłopca. Rozpoczynają się intensywne poszukiwania rodziców martwego dziecka. Śledztwo obejmuje całą Polskę, jednak najskrupulatniej sprawdzane są okoliczne miasta. Policjanci udają się do domów, by sprawdzić, czy wszystkie zarejestrowane w systemie zdrowotnym dzieci są obecnie żywe. Niestety poszukiwania nie przynoszą rezultatów, a śledztwo otrzymuje kryptonim „Jasiu”.

Gdy postępów nie widać, społeczeństwo zaczyna domagać się krwi winnego. Wszystkie możliwe dzienniki informacyjne nagłaśniają sprawę, by jak najszybciej ujęto sprawcę katowania dziecka lub chociażby, by poznać prawdziwą tożsamość zamordowanego. Ludzie są niespokojni, chcą dać dziecku uczucia, które nie otrzymało za życia.

„Józefa Białek, emerytka, chciałaby zastąpić chłopcu babcię. Żeby nie szedł sam do grobu.”

Dochodzi nawet do tego, że ludzie zaczynają wykorzystywać infolinię policyjną i obecną tragedię do mściwych donosów na swoich sąsiadów.

„- To tak, jakbyśmy podnieśli dywan, pod którym leżą ludzkie brudy – mówi Marczewski. Sytuacja jest taka, że teraz policjanci muszą te wszystkie brudy przeprać, a co najmniej przejrzeć.”

Ewa Winnicka podczas Festiwalu Apostrof 2018 sama przyznała, że pisanie tejże książki bardzo wpłynęło na nią, jako osobę, ale również na jej rodzinę. Pisząc historię Szymona, starała się oszczędzać czytelnika, choć obraz jaki otrzymaliśmy wcale nie był tak oszczędny w słowa i obrazy, jak chcielibyśmy, by był. Musiałam uzbroić się w siłę psychiczną, by móc przebrnąć przez opisywaną tragedię.

Autorka przeprowadziła wnikliwe śledztwo reporterskie, tym samym dając nam wgląd do prawdziwych zdarzeń z wiosny 2010 roku. Obnażyła poważne wady polskiego systemu opiekuńczego, ujawniła zło w ludzkiej postaci. Nie ocenia, choć zdaje sobie sprawę, że czytelnicy zrobią to za nią. Jednak ona stara się zdystansować na tyle, by nie utracić obiektywności, chcąc przekazać suche fakty, pozbawione uczuć. I właśnie ten brak emocjonalności jest tym bardziej przygnębiający, bo wiemy, że i takie było życie chłopca – pozbawione jakichkolwiek emocji.

Książka podzielona jest na trzy części: najpierw poznajemy punkt widzenia policjantów prowadzących śledztwo, ich osobiste uczucia względem zbrodni; następnie historię rodziców Szymona z Będzina, najwnikliwiej przyglądając się rodzinie matki, by na końcu przejść do faktycznego ujęcia sprawców i okoliczności zatrzymania.

Przerażające jest to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Są rodziny dysfunkcyjne, patologiczne, w których jest o krok od podobnej tragedii. W książce wspomniane jest również inne dzieciobójstwo, mianowicie mama Madzi z Sosnowca. Doszło nawet do tego, że obie matki znajdowały się w tym samym areszcie.

 

W SKRÓCIE:

PLUSY: Doskonale przedstawiony system bezpieczeństwa w Polsce. Książka pokazuje jego poważne luki. Autorka przedstawia potworne zachowanie, nie wydając osądów.

MINUSY: Brak.

DLA KOGO: Dla osób o mocniejszych nerwach i silnej psychice, które są wrażliwe (ale będą w stanie znieść cierpienie) na krzywdę drugiej osoby i chciałyby wiedzieć, co się dzieje w Polsce.

5

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *