Spowiedź. No i co dalej.

Zacznijmy od zamknięcia ubiegłego roku w gorzkich słowach.

Jak można było zauważyć, rok 2018 nie był dla mnie zbyt produktywny, jeśli mowa o blogowej aktywności. Przeczytałam zaledwie kilkanaście książek, pojawiło się bardzo mało wpisów, ponadto zabrakło mi skrupulatności i systematyczności. Bardzo ubolewam nad tym faktem, bo domyślam się, że skutkowało to tym, iż ta garstka osób, które mnie do tej pory odwiedzały – zniknęły już całkowicie. Nie mówię tu tylko o samym blogu, ale również o innych kanałach społecznościowych, w których funkcjonuje Z książką do łóżka. Najgorsze jest to, że w ciągu całego roku miałam okropne huśtawki aktywności. I za każdym razem obiecywałam nie tylko wam, ale i sobie, że w końcu się ustabilizuję i zacznę publikować regularnie. Za każdym razem działało to moment, po czym znowu panowała cisza. Tak bardzo zniechęcało mnie to, że przestałam nawet czytać (choć książkę zawsze miałam przy sobie – w ostateczności i tak po nią nie sięgałam) czy brać udział w jakichkolwiek książkowych i okołoksiążkowych spotkaniach. Wszelkie współpracę były zawieszone, ale – czego najbardziej żałuję i się wstydzę – nie udało mi się wywiązać ze wszystkich egzemplarzy recenzenckich. W pewnym momencie pomyślałam nawet o usunięciu się i zrezygnowaniu z recenzowania.

Naszła mnie nawet taka myśl, że to całe zniechęcenie pojawiło się wtedy, gdy sięgnęłam po książki, których wewnętrznie czytać nie miałam ochoty, ale uważałam, że wypada je znać. W tym roku na pewno tak nie będzie. Będę mieszać gatunki tak, by odpowiadało to tylko mi. Nawet jeśli pojawią się tu same nowości czy starości. Nawet jeśli statystyki będą wskazywały spadek. Nie ma to znaczenia. Chcę znów czytać kilka książek w miesiącu, a nie w roku.

Jednak nowy rok przynosi nowe siły.

Przedłużyłam domenę. Mimo kiepskich wyników wykupiłam ją na przyszły rok. Znów sięgnęłam po książkę. Zapisałam się do Dyskusyjnego Klubu Książki w Bibliotece. I w kalendarzu zapisałam sobie kilka ciekawych spotkań czytelniczych. Nie chcę składać kolejnych obietnic bez pokrycia, ale może tym razem się uda nie zawieść i wrócę tu, z nowymi postami?

Całuję, Klaudia.
I mam nadzieję, że do „zobaczenia” w najbliższych dniach.

P.S. W ciągu kilku najbliższych dni pojawią się zapowiedzi styczniowe. Tutaj zauważycie duże zróżnicowanie i nacisk na to, co chcę przeczytać. A nie co powinnam.

P.S.2 Odkąd WordPress zmienił wygląd, nie potrafię pisać nowych postów chyba. Denerwują mnie te bloki. Was również?

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *