„Rozum kontra serce” Joanna Kupniewska

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 292
Przede wszystkim za udostępnienie egzemplarza chciałabym podziękować wydawnictwu!
Anna jest kobietę niezależną. Choć czy w obecnych czasach jest to możliwe? Nawet ją trafia w końcu starzała Amora, choć stara się zapierać rękoma i nogami przed wkraczającą powoli i boleśnie w jej życie miłością. Czy czterdziestoletnia policjantka, która za nic ma związki, uczucia i przywiązanie, podda się jej? Co się stanie, gdy grom trafi podwójnie i za Anną latać będą nie jeden, a dwa szczeniaki? Czy serce z lodu będzie w stanie się roztopić i otworzyć na nowe sympatie? Czy może posunąć się za daleko i żałować? Zapraszam do lektury!
Przyznam się, że od jakiegoś czasu zafascynowana jestem kryminałami. Jednak dobrze się składa, że lubię również od czasu do czasu zrobić sobie jakiś przerywnik i przyssać się do czegoś innego, odmiennego, przyjemniejszego niż wszechobecna śmierć i wina. I bardzo się cieszę, że taką właśnie przerwę wypełniłam tak przezabawną historią. Przy wielu momentach śmiałam się do rozpuku, aż bolał mnie brzuch, a współlokatorka patrzyła na mnie współczującym wzrokiem, dopóty sama nie wyrwała mi lektury i nie zatopiła w niej swoich spragnionych dobrej literatury ząbków. 
Niestety były momenty, kiedy fabuła mnie nudziła. Myślę, że przyczyna nie tkwi w słabej akcji, lecz w moim przyzwyczajeniu do dynamicznego działania bohaterów w książkach.  
A teraz przejdę do bohaterów książki. Moje serce od początku skradła główna bohaterka. Ze swoim ciętym językiem i dobrą ripostą upiększała mi mój dzień. Solidaryzowałam się z nią i miałam wielką ochotę bardzo często przybić jej piątkę za tak dobre teksty. Z drugiej jednak strony było mi jej żal, bo czym jest człowiek bez miłości? A człowiek, który jej pragnie, lecz za bardzo się boi? A nie ukrywając, była z niej niezła babka, dlatego szkoda, by tak się marnowała, uciekając gdzie pieprz rośnie przed uczuciami. 
Swoim kurzym móżdżkiem rozbawiał mnie również Jacek, który jest na drugim miejscu w drodze do mojego serca! Gdyby nie on, to mogłabym się trochę nudzić! Z pewnością nie byłaby to tak dobra opowieść! 
Ostatnie, choć wcale nie gorsze miejsce zajmuje Hania, siostrzenica Anny, która jest nad wyraz mądrą dziewczynką, wszędzie wsuwającą swój nosek!
Jednak czym byłaby powieść bez czarnego charakteru? I tu bezapelacyjnie wygrywa wydra! Kiedy tylko widziałam ją w tekście, to na usta cisnęły mi się brzydkie słowa. Całe szczęście naszej bohaterce nawet ona nie straszna! Znajduje mnóstwo sposobów, by naszą lalunię doprowadzić do białej gorączki! I za to podziwiałam ją najbardziej. Mimo przeciwności losu zawsze znajdzie jakieś wyjdzie. No, może do czasu.
Książkę polecam tak jak i sobie- w przerywnikach pomiędzy poważniejszymi lekturami! To właśnie ona rozładuje napięcie i rozweseli jak mało która! Jeśli więc nie wiesz co ze sobą zrobić, smutek pożera Ci radość z życia, kompleksy niszczą Twoją duszę, to weź książkę do ręki i zanurz się w tej historii, która z romantycznością nie ma tak dużo wspólnego jak przede wszystkim z komedią! 
Książka bierze udział w wyzwanie 52 book challenge.

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

32 thoughts on “„Rozum kontra serce” Joanna Kupniewska

  1. Podejrzewam, że nawet nie zwróciłabym uwagi na tę książkę, gdybym ujrzała ją na bibliotecznej półce. Jednak skutecznie zachęcasz… 🙂

    1. Niestety czas jest chyba naszym wrogiem. Jednak zachęcam, bo czas czytania to mniej więcej jeden, góra dwa dni, a może i nawet pójść w parę godzin, jeśli ktoś szybko czyta! 🙂

  2. Chętnie bym po tę książkę sięgnął, chociażby ze względu na świetną okładkę. Nie przepadam jednak za tym wydawnictwem… może jednak warto zrobić mały wyjątek, skoro tak pozytywnie napisałaś o niej i o głównej bohaterce. A przecież porządny główny bohater to podstawa dobrej powieści 🙂

    1. Książka jest dobra, nie powinno się rezygnować z dobrych książek przez błędy wydawnictwa, naprawdę polecam! 🙂

  3. Całkiem ciekawie się apowiada i szczerze powiem, że chętnie bym przeczytała. A co do wspomnianej róznicy miedzygatunkowej – masz rację, bo ja ostatnio jakoś tak wpadam na fantastykę, której na co dzień w ogóle nie używam i bardzo ciężko mi się przemóc. Nie chwyta mnie to jakoś zupełnie, nie potrafię się wczuć i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dla mnie to tylko obyczajówki, dobre romanse, NA, thrillery psychologiczne itpitd byleby nie było żadnych nadprzyrodzeń.

    Zapraszam na konkurs 🙂
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    1. Przyznam, że nawet i ja stronię od fantastyki, ponieważ jakoś nie widzi mi się czytanie o różnego rodzaju mocach. Niby się mówi, że nie powinno się wybierać, tylko być wszechstronnym, mój wykładowca od nauki o przestępstwie uważa nawet, że my, studenci, powinniśmy interesować się wszystkim, nawet w temacie książek, jednak ja jestem przekonana, że jeśli tak by było- każdy zatraciłby swój indywidualizm 🙂

  4. Zapowiada się naprawdę ciekawa książka. A widziałam ze organizujesz book tour wiec z pewnością sie zgłoszenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *