[PRZEDPREMIEROWE] „Rozbrojeni” – Anna Gavalda

Tytuł: Rozbrojeni
Oryginalny tytuł:
Autor: Anna Gavalda
Tłumaczenie: Andrzej Łapiński
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 22 sierpnia 2018
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-0806-547-1

Czy jeśli możemy identyfikować się z uczuciami bohaterów, to wraz z nimi przeżyjemy katharsis? 

Podobno Anna Gavalda pisze w swojej książce o dojmującym smutku i wszechogarniającej samotności. Nie do końca się z tym zgodzę. Rozbrojeni to zbiór siedmiu opowiadań, które miały poruszać najczulsze struny wrażliwości w czytelniku. We mnie podwyższyły tylko poziom zirytowania.

„Przez długi czas zdawało mi się, że ostatecznie zamiast oszczędzić nam swojego gaśnięcia, narzucił nam je na zawsze.”

Nie sposób ocenić tej książki jako całości, bowiem każde opowiadanie żyje własnym życiem. Często miałam wrażenie, że nie jest to zbiór pisany przez jedną autorkę, jakoby każdą część tworzył inny autor. W związku z tym nie wiem, czy Gavalda nie miała konkretnego pomysłu, czy może celowo zmieniała swój styl, by każdemu bohaterowi nadać indywidualny charakter. Różnice były ogromne. Dlatego też każde opowiadanie ocenię osobno.

„To właśnie wtedy, kiedy zobaczyłam, jaka jesteś poruszona, uważna, zaciekawiona, jak słuchasz i uczysz się na pamięć imion wszystkich przytulanek, bobasów, kolegów z przedszkola i wszystkich Wigglytuffów, Jigglypuffów, Slowpoke’ów, Psyducków i całej reszty Pokemonów o coraz bardziej nieprawdopodobnych nazwach, właśnie wtedy zrozumiałam, że umierasz z braku dzieci tak jak ja z pragnienia.”

W pierwszym opowiadania mamy samotną kobietę, której zachowanie wydaje się być dziecinne, a sama bohaterka zdaje się być osobą zbyt wulgarną i wyuzdaną. Przez taką kreację nie potrafiłam jej w żaden sposób współczuć, zwłaszcza, że problemy, które sobie narzucała wydawały mi się zbyt błahe.

W drugim opowiadaniu poznajemy matkę, która samotnie wychowuje swoje dzieci. Od tego momentu słowa autorki wydają się być dojrzalsze, a nawet w pewien sposób oczyszczające. Choć to opowiadanie przypomina raczej długi monolog, to dzięki temu jest najbliżej określenia znajdującego się na okładce książki – tego o Gavaldzie jako francuskiej mistrzyni prozy psychologicznej.

„Chwyta mnie za rękę i delikatnie ją ściska. Od razu mi lepiej. Jej mały palec głaska wnętrze mojej dłoni, aż linia szczęścia nakłada się na linię serca.”

W trzecim opowiadaniu uczuć jest jak na lekarstwo, tak samo jak treści faktycznie. Jednak czujemy smutek przez samą sytuację, w której zastajemy bohatera – w sytuacji, kiedy traci kolejną bliską relację i zostaje sam – tutaj też pierwszy raz odczuwam tę wszechogarniającą samotność.

Czwarte opowiadanie zbiło mnie z tropu. Było krótkie, zbyt krótkie. Przedstawiało jedno uczucie, które w dodatku nijak miało się do całości. Do tego pisania o smutku. Dlatego nie pasowało mi do pozostałych opowiadań.

Z piątego natomiast mogłabym wyciągnąć wniosek, że kary można wymierzać samodzielnie. I to największy minus tego opowiadania.

„Nie dość, że byłeś dla mnie kompasem, to teraz jeszcze stałeś się barometrem.”

Szóste zaskoczyło mnie swoim okrężnym myśleniem. Pojawiło się zbyt dużo ogólników, treści nie mającej większego znaczenia. Ponadto kreacja bohatera minęła się z jego zachowaniem. Autorka chciała, abyśmy mieli o nim inne zdanie – natomiast sam bohater żył po swojemu.

A na koniec to, które sprawiło, że poczułam trochę swój zmarnowany czas. Gdybym nie czytała poprzednich, to od razu stwierdziłabym, że autorka to młoda dziewczyna, która nie wie jeszcze nic o życiu.

Nie mam pojęcia, czy chciałabym tę książkę polecać. Ma swoje mocne i słabe strony. Wiem jednak, że na pewno nie zgadzam się ze słowami, że powieść ta daje efekt katharsis ani że można ją umieścić z mistrzowskimi powieściami psychologicznymi.

 

W SKRÓCIE:

PLUSY: Trochę czytamy o słabych stronach życia. Trochę łykniemy uczuć. Jedno opowiadanie może nam przynieść ukojenie. Problemy uniwersalne, przedstawienie życia takim jakie jest. Bohaterowie wyjęci prosto z codzienności.

MINUSY: Zbyt duża rozbieżność w temacie. Brak ujednoliconego stylu i nierówno rozłożone siły i zdolności literackie autorki.

DLA KOGO: Dla osób niewymagających prozy zagłębiającej się w uczucia głęboko schowanie. Dla tych, którzy lubią czytać o tym co niekiedy powierzchowne. Dla tych, którzy lubią długie monologi i mądrze brzmiące zdania, które często nie zawierają konkretnej treści.

 

__________________________________

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackie.

2.9

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

2 thoughts on “[PRZEDPREMIEROWE] „Rozbrojeni” – Anna Gavalda

  1. Gdybym nie trafiła na Twoją recenzję, a zamiast tego przeczytała sam opis tego zbioru opowiadań, na pewno zaraz sięgnęłabym po tę pozycję. Teraz dwa razy się zastanowię, zanim to zrobię. Świetnie, że autorka próbowała poruszyć w czytelniku te najbardziej skryte uczucia. I naprawdę szkoda, że jej to nie wyszło. Osobiście, bardzo nie lubię tekstów, poruszających ważne tematy w sposób powierzchowny. Nic mnie tak nie irytuje podczas lektury, jak wypowiedzi, próbujące naśladować prawdziwe mądrości, a tak naprawdę nieposiadające żadnej głębi i niewnoszące niczego nowego. A podobnych „dzieł” pojawia się niestety na rynku coraz więcej. Prawdziwego katharsis pozostaje nam szukać już chyba tylko w prawdziwych klasykach literatury.
    Pozdrawiam.
    https://tworczystanskupienia.blogspot.com/

  2. Czasami dobrze jest przeczytać taką książkę i spojrzeć na świat z perspektywy bohatera, inaczej widzimy własne problemy. Nie czytałam nic tej autorki, więc jest to tylko moje odczucie po przeczytaniu Twojej recenzji. Widać,że coś tu nie wyszło. Może autorka nie do końca wiedziała o czym chce napisać? Ciężko powiedzieć, nie wiemy jak wyglądał cały proces. Mam nadzieję, że kolejne lektury (podobne do tej), będą lepsze.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *