„Nie igraj z ogniem” – Amanda Searcy [Wydawnictwo Kobiece]

Tytuł: Nie igraj z ogniem
Autor: Amanda Searcy
Tłumaczenie: Grzegorz Gołębski
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: sierpień 2019
Liczba stron: 339
ISBN: 9788366338654

Ogień paraliżuje, spala i zostawia po sobie zgliszcza. Jednym słowem – wszystko niszczy. Czy może jednocześnie hipnotyzować? 

Piromani – to oni potrzebują ognia, by poczuć swoją siłę. Lubią patrzeć jak wszystko płonie. Uwielbiają ten duszący zapach zgnilizny. Jednym z takich piromanów jest główna bohaterka powieści, o ironio, „Nie igraj z ogniem”. To właśnie ona trzyma w dłoni bezpieczeństwo miasteczka, które może jednym ruchem sparaliżować ze strachu.

„Zeszłej nocy wyrzuciłam zapalniczkę w płomienie. W moim pokoju nie ma już żadnych pokus. Lęk i przypływ adrenaliny wywołane byciem nieomal schwytaną powodują, że moja blizna pulsuje bólem.”

Nie podobało mi się w powieści to, jak Jenny – główna bohaterka – prowadzi swoje śledztwa. Nie podobało mi się dążenie do poznania sekretów mieszkańców, podczas gdy sama skrywała niejedną przerażającą tajemnicę. Nie podobało mi się również rzucanie pochopnych oskarżeń, wyciąganie na chybił trafił wniosków i igranie z własnym życiem, jakby była nieśmiertelna. Czasami żałowałam, że nie potrafi ugryźć się w język.

„Policzki płoną mi rumieńcem. To był głupi pomysł. Nie jestem typem rozchichotanej laski, która zrobi wszystko, byleby zwrócić na siebie uwagę.”

Powieść zdecydowanie jest przeznaczona dla młodszego, nastoletniego czytelnika. Porusza bowiem tematy mu bliskie, współczesne; problemy, z którymi boryka się dziś wielu nastolatków. Uzależnienia, pierwsze miłości, samotność, problemy z rodzicami. Ponadto bohaterami powieści są właśnie przedstawiciele młodego wieku, którzy trafią swoimi rozmowami, przemyśleniami i uczuciami do takich właśnie czytelników.

Ogromnym plusem powieści jest akcja napędzana tragicznymi momentami, tajemnice straszące na każdym kroku i zaplątane przeszłości postaci. Ponadto niedostępne charaktery i zamknięcie w sobie sprawiały, że trudniej było rozwikłać zagadki narzucane nam przez autorkę.

„Tutaj. Złość. To tu się zaczyna, a potem rozprzestrzenia wszędzie. Jak narkotyk. To nie powinno być przyjemne, ale jest. Daje poczucie mocy.”

Bardzo podobała mi się również taka delikatna osłonka romantyzmu. Takie muśnięcie piórkiem w serce. Gdy czytałam o perypetiach mojej ulubionej pary znajomych – robiło mi się cieplej na duszy. Powoli zaczęłam zapominać jak wygląda takie czyste, szczenięce zauroczenie.

„Nie chcę nikogo skrzywdzić. Wiem, że strażacy ewakuują kolonię. Chcę tylko, by Allen wiedział, że to koniec gierek. Nie tylko on potrafi być niebezpieczny.”

W powieści uwielbiam również tę jedną, nieskazitelną postać, która mimo burzliwej przeszłości potrafi być takim promieniem słońca wśród szarości pozostałych bohaterów. Wątki z nią to była zdecydowanie moja ulubiona część. Jeśli kiedyś powstałaby osobna książka traktująca o losach tej postaci – czytałabym bez zastanowienia. Obecna tu Jenny jest również dobrze skonstruowana, bo dwojakość jej natury mnie zafascynowała, jednak ostatecznie czuję, że zabrakło w niej żywych uczuć, które pokazałyby ją jako realną postać. To, co zasługuje na uwagę w jej charakterze, to ostatnie rozdanie kart. Bardzo, ale to bardzo spodobało mi się zakończenie, które pokazało, że nawet Jenny ma ten pazur.

__________________________________

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

3

Z poważaniem, Klaudia Nadolna