Małe „conieco”, czyli o niczym i o wszystkim jednocześnie.

źródło: tumblr

źródło: tumblr
Ostatnio mam coraz większy natłok myśli, pęcznieją w głowie, zatruwają umysł, pochłaniają każdą racjonalną komórkę, rozprzestrzeniając szarość. Wahania nastrojów osiągają swoje apogeum, gdy naprzemiennie odczuwam złość, miłość, wzruszenie, radość i smutek, atakują z jeszcze większą siłą niż dotychczas. Mam wrażenie, jakbym kurczyła się przed kolejnym ciosem jaki zadają mi moje uczucia. Mimo tego, jak bardzo zmienne i bolesne wszystko jest, wolę odczuwać to niż pustkę emocjonalną, która pożera moje ciało i duszę. Ostatnio nie mam nawet ochoty na czytanie książek, chyba, że zalewa mnie fala ogromnego smutku, wtedy by móc zagłębić się w historię inną, niż wojna tocząca się z samym sobą, zatapiam zęby w lekturze. Jeśli nie mam ochoty na czytanie, to znaczy, że nie mam ochoty również na blogowanie, mam nadzieję, że zrozumiecie. Staram się z tym wszystkim walczyć, jednak czuję się często przygwożdżona do podłogi. Kulę się i tonę we własnych łzach. Powoli przestają pomagać praktykowane do tej pory sposoby, by móc sobie ze sobą samą radzić. Zwłaszcza, gdy czuję się taka samotna. Chciałabym, żeby wszystko było łatwe albo chociaż łatwiejsze. Wiosno, dlaczego przyszłaś z melancholią? 

Klaudia Nadolna

14 thoughts on “Małe „conieco”, czyli o niczym i o wszystkim jednocześnie.

  1. Cudownie piszesz. Powinnaś spróbować z wierszami, bo czuję, że masz do tego dryg 😉 Odpowiadając na twoje pytanie – może nie jestem Wiosną, ale ponieważ jest ona kobietą czuję, że to po prostu jej przeznaczenie – mieszanie nam wszystkim uczuć, jak tylko kobiety potrafią. Wierzę, że dasz radę sobie poradzić z melancholią i odnajdziesz szczęście 🙂
    Pozdrawiam serdecznie, Czytelniczka.

    1. Dziękuję, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do pisania wierszy. Zawsze wychodziło coś na wzór dziecięcych wierszyków, byleby się rymowało, nawet słowo wciskane na siłę! Być może dlatego, że próbowałam kiedy byłam dużo młodsza, może do tego trzeba dojrzeć, jednak ja niestety się w tym nie widzę. Za to mogłabym pisać przemyślenia, pamiętniki, zwłaszcza jeśli chodzi o pisanie o uczuciach! 🙂
      Miesza nam w głowach, oj, masz rację, jak kobieta!
      Mam taką nadzieje, kochana. Również pozdrawiam i przesyłam buziaki!

  2. Nie miej poczucia winy:) Blogowanie ma sprawiać przyjemność, nie można pisać na siłę.
    Szkoda, że nie ciągnie Cię do pisania wierszy:( Sam ten tekst mógłby być wierszem. Te metafory są takie piękne *.*
    Jeśli chodzi o moje samopoczucie to ostatnimi czasy jest dość… dziwne. Dopada mnie wiosenne lenistwo i włącza mi się tryb zombie na przemian z poczuciem jakbym była Alicją w Krainie Czarów (a to drugie jest trochę dziwne:D) Ah, co ta wiosna robi z człowiekiem? XD
    http://www.lekturia.blogspot.com/

    1. Wiem to! I nie piszę na siłę, nawet bym tak nie umiała, dlatego mam poczucie winy, że tak rzadko dodaję jakieś posty…
      Dziękuję, to bardzo miłe! 🙂 Jednak mimo wszystko wiem, że takie życie z wierszami to nie dla mnie 😀
      Może jesteś? Szukaj białego królika! *-*
      No niestety, ale i tak ją kocham. Zimy za to nienawidzę. 🙂

  3. Przyznaję, że wpis czytać się z dużą łatwością i wyczuwa się w nim lekkość stylu. Potrafisz zainteresować 🙂 Życzę, aby ten melancholijny nastrój szybko przeszedł w bardziej kolorowy i radosny 🙂 Pozdrawiam!

    1. Mam nadzieję, że tak się stanie, bo w końcu wiosna, zielono, bajecznie, wszystko rozkwita…szkoda tak usychać 🙂

      Pozdrawiam, kochana! 🙂

    1. Wiem, siedzę grzecznie i czekam, a czasem nawet wystawiam głowę do słońca i po prostu chłonę to ciepło, by nim emanować 🙂
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *