„Laleczki” – Anna Snoekstra

Tytuł: Laleczki
Tytuł oryginalny: Little Secrets
Autor: Anna Snoekstra
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins
Data premiery: 11 kwietnia 2018
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-276-3515-0

Najnowsza książka Anny Snoekstry postawiła mnie przed trudną decyzją.

Oczarowana debiutem z wielkim zapałem sięgnęłam po Laleczki, kolejną w dorobku książkę pisarki. Opis zapowiadał nieoczekiwany thriller, który podtrzyma napięcie budowane z perfekcją w Córeczce.  Niestety był to banał, moje przypuszczenia nijak się miały do całej treści.

Anna Snoekstra miała ciekawy pomysł, który miał prawdziwy potencjał. Niestety nie wykorzystała go nawet w połowie. Fabuła rozwlekła się na ponad trzysta stron, a po przeczytaniu wychodzę z kompletnym mętlikiem, złością, w dodatku nie uzyskując żadnych informacji. Trudno mi zaliczyć tę książkę do jakiekolwiek kategorii, bo ani nie był to thriller, ani tym bardziej kryminał. Skłoniłabym się bardziej do powieści obyczajowej, choć i w te klocki autorka słabo zagrała.

Powieść jednowątkowa. Tak bym ją nazwała, choć w treści przewija się jeszcze kilka spraw, to jednak tylko jeden wątek został rozbudowany i to na nim skupiła się autorka. Na głównej bohaterce, jej rozterkach i pragnieniach. Na próbie zaistnienia w dziennikarskiej branży, na chęci wyjazdu do dużego miasta. Pal licho, gdyby postać była ciekawa i warta tej uwagi. Niestety, nie dość że irytowała, to jeszcze posiadała paletę wad. Co zabawne – czytelnik nawet nie musi się wysilać, by te wady odnaleźć. Inni bohaterowie sami to przyznają. Taki zabieg mógłby zasugerować, że było to celowe przedstawienie charakteru. Jednak mam wrażenie, że w połowie Anna Snoekstra próbowała na nas wymusić współczucie dla Rose, głównej postaci literackiej, jakby wcześniej nie przedstawiała jej w złym świetle. Jakby wcześniej nie wzbudzała taniej sensacji.

O tytułowych lalkach czytamy niewiele. Jest to tak poboczny wątek, że nawet nie zrobiłoby mi różnicy, gdyby się w ogóle nie pojawił.

Książka podpadła mi najbardziej swoim brakiem konsekwencji. Autorka bardzo szybko zmieniała zdanie, gubiła się, można powiedzieć, że po napisaniu kilku zdań – cofała się w czasie. I zamiast zmienić to co napisała – dopisywała dalszą część, będącą sprzecznością z pozostałymi treściami. Nie dość, że czytelnik był co rusz wprowadzany w błąd, to jeszcze powstały chaos nie sprzyjał całości, która była bez krwi i kości, bez ładu i składu. Poniżej dwa przykłady.

„Wyciągając dłoń z kuflem, naprężył biceps, ale Rose nawet na niego nie spojrzała. Nie odrywając oczu od gazety napełniła dla niego nowy kufel. (…) Zauważył, że ręka Rose lekko zadrżała. Kropla płynu spadła jej na nadgarstek. Wytarła dłoń o szorty i podała mu piwo. – Mniej więcej – powiedziała. Chciał dowiedzieć się czegoś więcej, zasypać gradem pytań jak przestępców na posterunku, ale Mia popsuła mu szyki. – Zobaczymy – powiedziała. Sięgnęła po jego pusty kufel i w skupieniu przyjrzała się resztce pijany na dnie.” – tym sposobem kufel został napełniony dwa razy, ale ani razu nie wypito z niego piwa.

„-Wkładaj buty – rzuciła do Laury, mijając otwarte drzwi jej pokoju. Mała siedziała na łóżku w samych skarpetkach, z założonymi rękami. (…) Ujęła Laurę za kostki i ostrożnie wyciągnęła spod łóżka.” – szkoda, że Laura nie wchodziła pod łóżko.

Na niekorzyść wpłynęły również liczne powtórzenia. Zdarzyła się sytuacja, która była opisana, po czym chwilę później narrator opowiada nam o niej znowu i to w taki sposób, jakbyśmy nie byli świadkami wcześniejszych wydarzeń.

Uczucia zostały całkowicie spłycone. Albo były sztucznie przedstawiane, nadmuchane albo było ich brak. Nastroje bardzo szybko się zmieniały, wpływ na nie miały krótkie, łzawe historie albo nic nie znaczące sytuacja, a te, które miały jakiekolwiek znaczenie – zostały pominięte.

„Nigdy tak bardzo nie nienawidziła tego miasta jak w tej chwili. Tego siedliska małostkowości i głupoty, gdzie ludzie niczego nie kwestionują i nie poddają w wątpliwości.” (pisownia oryginalna)

Muszę przyznać, że autorce jedno wyszło świetnie. Przedstawienie małej, klaustrofobicznej mieściny, która pogrąża się w swoich dramatach, zamknięta na zewnętrzny świat. W której jest ciche pozwolenie społeczności na brutalność policji, narkotyki i pijaństwo.

„W tym roku liceum zostało zamknięte z powodu niewielu chętnych. Liczebność istniejących klas zmniejszyła się do jednej czwartej stanu sprzed lat. Większość nastolatków pracowała na fermie drobiu albo oddawała się paleniu trawki.”

Podsumowując – uważnemu czytelnikowi, który liczy na coś mocnego lub ciekawego – nie polecam. Chyba że chciałby poczytać o losach bohaterki na kołtuńskiej prowincji, bez zagłębiania się w fabułę.

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

8 thoughts on “„Laleczki” – Anna Snoekstra

  1. Bardzo mi przypomina inną czytaną przeze mnie książkę pod tytułem „Mroczne zakamarki”. Córeczki nie czytałam więc dla mnie Laleczki były nawet ok, aczkolwiek nie wiem do dziś jaki jest morał tej historii…

    1. Dla mnie to nawet nie było „przyjemne czytadło”, które z natury jest pozbawione przewodniego motywu i jakiegoś morału. Po prostu droga przez mękę 🙂

  2. Szkoda, że książka nie była tak dobra, jakbyś chciała, ale mnie osobiście przeraża ta okładka. Może dlatego, że w dzieciństwie widziałam horror z lalką w roli głównej! 🙁 Pierwszy raz też słyszę o tej autorce, ale być może skuszę się na „Córeczkę”. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *