„Klucz” Elżbieta Wardęszkiewicz

Liczba stron: 422
Wydawnictwo: Novae Res

Mela od dzieciństwa jest pod ręką despoty, który znęca się nad dzieckiem, poniża i upokarza. Z początku poznajemy jej losy jako nieśmiałej, bogatej w wyobraźnię dziewczynki, która mimo przykrości jakie ją spotykają ze strony własnego ojca, stara się mu przypodobać. Zajmuje się domem, robi wszystko co jest jej nakazane i ponadto bardzo dobrze się uczy. Kiedy jednak widzi, że nawet to nie przynosi żadnych korzyści, postanawia zaprzestać starań. Z każdym rozdziałem odkrywamy nowe doświadczenia, zawody, wzloty i upadki Melanii, odkrywamy karty jej życia. Kiedy dochodzimy do okresu studentki, zaczynają się prawdziwe kłopoty sercowe. Dziewczyna uwielbia flirtować i porywać męskie serca. Dalej musi walczyć o swoje życie, szczęście, o każdy dzień spokoju. W końcu kończy medycynę i postanawia przenieść się na swoje, wiążąc się węzłem małżeńskim z kolegą. Kiedy rodzi się Jola, sielanka zostaje przerwana i wraca ponura rzeczywistość. Wtedy właśnie okazuje się, że człowiek zawsze może upaść z deszczu pod rynnę. Jak potoczą się dalsze losy skrzywdzonego dziecka, przekształconego w krzywdzoną kobietę? Czy zyska wsparcie najbliższych? Czy córka przestanie podkładać jej kłody pod nogi? Przeczytajcie koniecznie.
Powieść w sposób przerażający opisuje losy dziecka, w późniejszych latach młodej kobiety, aż w końcu mężatki, która nie potrafi poradzić sobie z życiem, z córką i pomówieniami, a co najważniejsze z własnym mężem i ojcem. Wydaje się, jakby pech nie opuszczał Meli na krok, jak jej własny cień. Z każdą kartką zastanawiałam się, jakie jeszcze kłopoty może na siebie ona ściągnąć i czy to możliwe, by za każdym rogiem czaiła się porażka i rozczarowanie. Bywały momenty, kiedy łzy zbierały mi się w kącikach oczu, jednak nie pozwoliłam im płynąć. Myślę, że autorka nieźle zabawiła się naszymi uczuciami. Momentami współczułam głównej bohaterce, by za chwilę pomyśleć, jak bardzo naiwna czy bezczelna może być. Mimo wszystko najwięcej było we mnie bólu. Ból, który zmuszał do refleksji nad ludzkim życiem. Nad losem, jaki spotyka niejedną kobietę czy mężczyznę, którzy mogą nigdy nie zaznać szczęścia. Po lekturze czuję się wydarta z emocji, to tak jakbym wraz z zamknięciem ostatniego rozdziału zostawiła w nim serce. Czuję pewną pustkę i wiem, że teraz będę inaczej patrzeć na żywot ludzki. Zostałam również zmotywowana, by zawsze działać i nigdy się nie poddawać, tego właśnie uczy nas autorka w swojej książce. Mimo przeciwności, mimo wiatru w twarz zawsze gnać do przodu, nawet jeśli milion razy przeżywamy swój własny koniec świata i trzeba zacząć budować od fundamentów. Ja już jestem pewna, że w najbliższym czasie muszę sięgnąć po dalsze losy Melanii, by móc poznać jej historię do końca. Wierzę, że ma ona szczęśliwe zakończenie, nawet jeśli byłby to schematyczny happy end, chcę tego. Wiem, że na to bohaterka zasługuje. A teraz mogę już stwierdzić, że to była jedna z tych książek, o której nigdy nie zapomnę, a która zmieniła moje życie. 
Za możliwość przeczytanie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

„Kochaj zawsze tylko mnie, kochaj tak jak nikt. Póki noc nie skończy się kołysz moje sny”. – Elżbieta Wardęszkiewicz „Klucz”

Książka bierze udział w wyzwaniu 52 book challenge.

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

12 thoughts on “„Klucz” Elżbieta Wardęszkiewicz

    1. Z przyjemnością wezmę udział, może uda mi się szybciej niż planowałam przeczytać dalsze losy Meli. Dziękuję za informację! 🙂

    1. Oj warto, warto, tylko w zależności od tego kto co lubi, bo można się niestety rozczarować przy innych wymaganiach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *