„Hotel Bankrut” Magdalena Żelazowska

Liczba stron: 270
Wydawnictwo: HarperCollins

W książce poznajemy trzech głównych bohaterów i jednego pobocznego, który mimo wszystko odgrywa bardzo ważną rolę w życiu całej trójki. Kinga, dziewczyna z prowincji, która przeprowadza się do Łodzi. Tam bierze zastępstwo za koleżankę, tym samym znajdując pracę. Jednak etat w Galerii nie jest jej marzeniem, Kinga chce zostać projektantką mody. Ma wiele pomysłów, jest kreatywna i zdolna do działania. Weronika to kobieta biznesu. Osiągnęła już w życiu bardzo dużo, ma dobrze płatną, ciepłą posadę, własne M, choć spłaca jeszcze kredyt, służbowy smartfon, samochód no i garderobę pełną cudeniek. Jednak kiedy zostaje zwolniona, wszystko to co do tej pory tworzyło jej życie staje pod znakiem zapytania. Musi pozbyć się wszystkiego co osiągnęła. na rzecz pieniędzy których do tej pory jej nie brakowało, a które się skończyły. Od teraz jej życie przypominać ma pasmo rozczarowań i rosnących oczekiwań. Łucja to starsza kobieta, która myśli tylko o tym, by pomóc wnukowi. Mimo swojego wieku i emerytury idzie do pracy, jednak i to okazuje się być błędem. Kiedy uświadamia sobie, że nie jest już nikomu potrzebna, znika nie zostawiając po sobie śladu. Jedynym tropem jest kredyt zaciągnięty w banku wnuka, na jego prośbę. Leon to mężczyzna po czterdziestce, który kiedyś przegrał życie. Najpierw otworzył z żoną dobrze prosperujące delikatesy, jednak gdy za rogiem został otwarty supermarket, plajtują. Wtedy wpada w osłupienie, depresję, pomija moment, w którym żona zaczyna go zdradzać, aż w końcu odchodzi. Teraz ma lombard, lecz nadal jest sam. I jest jeszcze Damian, windykator w banku. Czy bankructwo postawi całą trójkę na swojej drodze do szczęścia? Czy wszyscy mają jakieś powiązania i role w swoim życiu?
Kolejna lekka pozycja, choć poruszająca trudny temat bankructwa, zadłużenia i ogólnie kłopotów finansowych. Lekka z racji tego, że nie trzeba się wysilić, by cokolwiek zrozumieć, ale wprawia w zadumę nad własnym losem, życiem. Najbardziej spodobało mi się, gdy autorka umiejętnie złączyła ścieżki wszystkich bohaterów, wymyślając rozmaite kombinację. Widać, że fabuła była od początku do końca dobrze przemyślana i napisana z niezwykłą starannością, łącząc w całość wszystkie wątki. Jeśli chodzi o tytuł, symbolizuje on wspólne miejsce nędzników, głównych bohaterów, którzy postanawiają razem wynająć pokój w mieszkaniu jednego z nich. Nazywają go właśnie „Hotelem Bankruta”. Kiedy już mówię o bohaterach, to moje serce skradła Kinga, cicha, odpowiedzialna, dążąca do celu, pracowita i nieśmiała. Jak dla mnie, usposobienie idealnego charakteru. Przypadły mi również do gustu pozostałe dwie kobiety- Weronika i Łucja. Weronika to chciwa, prostolinijna, mówi to co ślina jej na język przyniesie, dzięki czemu jest prawdziwa. Zaś Łucja jest dobra, opiekuńcza, troskliwa i pełna werwy jak na swój wiek. Oczywiście jak przystoi w dobrej powieści, są i również negatywne postacie. W moim mniemaniu jest to Leon i zdecydowanie Damian, do którego żywię szczerą niechęć. Jego egoizm, zwłaszcza w stosunku do swojej babci, po prostu mnie zniechęcił na całej linii i nic nie zmieniłoby już mojego zdania. Całe szczęście nie jest to jednym z głównych bohaterów. Podsumowując, jest to książka warta przeczytania, zwłaszcza na zakręcie życiowym. Dzięki niej odnajdziemy prawdziwe wartości wiodące w życiu, bo choć pieniądze są niezbędne, szczęścia nie dają, ponadto zawsze mają swój koniec. 
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins
Książka bierze udział w wyzwaniu 52 book Challenge.

Z poważaniem, Klaudia Nadolna

12 thoughts on “„Hotel Bankrut” Magdalena Żelazowska

  1. Od blogów nie wymagam wiele, ale ta przejrzystość i czytelny font musi być. Tu jest konkretnie i na prawdę przyjemnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *