#Czytanietoniejedynamojapasja – Wywiady z blogerami #6

 

Zapraszam na ostatni, mega spóźniony wpis dot. akcji #czytanietoniejedynamojapasja. 

KILKA SŁÓW O

Na pomysł stworzenia cyklu zatytułowanego „Czytanie to nie jedyna moja pasja” wpadłam po przeczytaniu kilku niepochlebnych komentarzy. Komentarze znajdowały się przy randomowych wpisach w grupach książkowych na facebooku. Brzmiały one mniej więcej tak (mniej lub bardziej protekcjonalnie): „czy ty robisz coś innego?”, „jesteście wszyscy tacy nudni”, „macie jakieś życie?”, „myślicie, że jesteście lepsi od tych, co nie czytają?”, „czytacie czy się tylko chwalicie nowymi książkami?”. Postanowiłam pokazać światu, że możemy mieć coś więcej do zaoferowania niż tylko zdjęcie książki czy jej recenzje. W tym cyklu jedenaście blogerek przedstawi swoje dodatkowe pasje, swoją niecodzienną codzienność. Każda z nich na swoim blogu stworzy wpis, w którym to wyjaśni czym zajmuje się w wolnej chwili. W każdy wtorek, zaczynając od 04.07, a kończąc na 08.08 kolejno dwójka z tej wyjątkowej jedenastki zdradzi nam swoje pasje. Ja będę to podsumowywać – wpisem z linkami oraz [UWAGA] wywiadem! Wywiad będzie miał pięć pytań spersonalizowanych, dotyczących tematu głównego oraz jedno pytanie wspólne dla wszystkich.

Aleksandra z bloga Nieuleczalny Książkoholizm

Oli miłością są książki i język włoski. Określa się mianem Mrozoholiczki, więc już znamy jej pierwszą słabość. Sama mówi o sobie Nieuleczalna idealistka. A tutaj opowiada o swoich pasjach.

1. Co Ci się najbardziej podoba w języku włoskim?
Pierwsze pytanie i już takie trudne… Sama nie wiem. Zakochałam się w jego brzmieniu, w tym, że mówiąc w tym języku ciężko być nijakim. Jest on idealny do radości, a także idealny, żeby wyrazić mocne emocje: wkurzenie, złość, rozczarowanie. Ja sama, kiedy mówię po włosku, staje się bardziej pogodna i uśmiechnięta. Im dłużej się go uczę, tym więcej pięknych słów odkrywam – taki nasz polski pospolity burak to po włosku la barbabietola.

2. Czy wyjeżdżasz do Włoch? Jeśli tak, to jak oceniasz takie podróże, miejsca, które odwiedzasz?
Oczywiście, że wyjeżdżam, choć za mało razy. Do tej pory odwiedziłam Italię trzy razy – widziałam już Rzym, Asyż, Wenecję, Florencję,Portofino, Cinque Terre, Bolonię, Padwę, no i oczywiście nadmorskie kurorty. Każde z tych miejsc pokochałam (choć nie powiem, Wenecja nieco mnie rozczarowała). Włochy to kraj, który jest niesamowicie zróżnicowany, każde miejsce ma swój klimat, a jednak mają cechy wspólne. Przede wszystkim cudownych, uśmiechniętych, pełnych energii Włochów, którym przyjemność sprawia bycie po prostu miłym – to takie odmienne od naszych ponurych rodaków. Wszędzie jest po prostu pięknie i do każdego z miejsc chce się wrócić. Mnie chyba najbardziej do tej pory podobało się w Bolonii i w parku narodowym Cinque Terre – przepiękne widoki! Podróże do Italii to także okazja do spróbowania najpyszniejszej na świecie kuchni! Ze strony praktycznie też dobrze mi się podróżuje do Włoch, bo znam język na tyle, że w większości sytuacji jestem w stanie sobie poradzić, a nie wszyscy Włosi mówią po angielsku (za to dużo mówi po rosyjsku, już tyle razy musiałam mówić, że jestem Polką i nie mówię po rosyjsku)…

3. Piszesz o tym, że znalazłaś swój autorytet. Kto jest Twoim największym autorytetem? Dlaczego?
Ciężko wybrać jedną osobę, naprawdę. Ogólnie, niesamowicie podziwiam Żołnierzy Wyklętych. Jasne, należy się zastanowić, czy wybrany przez nich sposób walki z komunizmem był najlepszym, jednak nie można im odmówić szacunku za nieugiętość i wierność własnym wartościom. Nie tak dawno,28 sierpnia była siedemdziesiąta pierwsza rocznica śmierci siedemnastoletniej Danuty Siedzikówny, Inki. To chyba jej przykład najbardziej do mnie przemawia. „Inka” zginęła na tydzień przed swoimi osiemnastymi urodzinami. Od piętnastego roku życia była sanitariuszką Armii Krajowej. Nigdy nie walczyła z bronią w ręku, udzielała pomocy także ubekom, którzy zostali ranni w czasie potyczek z oddziałami „Łupaszki”. Mimo to komunistyczne władze zrobiły z niej morderczynię, w gazetach pisano o niej „Krwawa Inka”. W tej niesamowitej nastolatce tak bardzo podziwiam to, że będąc w tak młodym wieku, miała już tak silny system wartości. Przecież mając osiemnaście lat ma się tyle marzeń, tyle planów na przyszłość. Inka miała możliwość wyjścia na wolność, gdyby zdradziła swoich kompanów. Nie zrobiła tego. Wiedziała, co jest najważniejsze. W ostatnim grypsie do babci, która ją wychowała napisała: „Zachowałam się jak trzeba”. Nigdy nie uważała się za bohaterkę, a dla wielu ludzi w naszym wieku jest ogromnym autorytetem. Dobra, kończę już, bo czuję się jak nauczycielka historii xd

4. Czy znasz inne języki? Chciałabyś kiedyś się innych uczyć?
Językiem włoskim posługuję się zdecydowanie najsprawniej, jeśli usiłuję sobie przypomnieć słówko w jakimkolwiek języku, zawsze pierwszy przychodzi mi do głowy włoski – może dlatego, że to język, którym najbardziej się otaczam. Mówię też oczywiście po angielsku – śmieszna historia, z słuchania i czytania dużo rozumiem, ale jak przychodzi mi coś powiedzieć to totalna blokada. Nie lubię tego języka, nie chcę się go uczyć, ale cóż – mus to mus. W szkole uczę się francuskiego – bardzo chciałabym się nim posługiwać w miarę sprawnie, ale przy mojej niewymagającej nauczycielce cud, że umiem odmienić avoir i etre xd Trochę boję się pierwszej lekcji francuskiego w tym roku szkolnym, bo totalnie wszystkiego pozapominałam Ale język mi się podoba, kiedyś się za niego wezmę. Moim wielkim, ogromnym marzeniem, które zacznę realizować już od maja jest rosyjski.

5. Co jest dla Ciebie motywacją do ciągłego pogłębiania swojej wiedzy, zarówno jeśli chodzi o włoski, jak i historię?
Jeśli chodzi o włoski to jest to po prostu naturalna konsekwencja tego, że uczę się języka. Czytam tekst, znajduję nowe nieznane słówka, chcę je poznać. Widzę nieznaną strukturę gramatyczną – usiłuję ją zrozumieć. Chcę się móc bez problemu komunikować w tym języku, pójść na takie studia, pracować z językiem włoskim. Natomiast jeśli chodzi o historię, moją motywacją główną jest cicha rywalizacja z przyjacielem. On bardzo lubi dyskutować o historii, ma ogromną wiedzę i żeby dotrzymać mu kroku, muszę sama dużo czytać i się dowiadywać. No i historia też jest bardzo interesująca, ma wiele nieodkrtych kart, często, żeby zrozumieć dobrze jedną rzecz, czyjąś biografię na przykład, trzeba poznać kontekst, doczytać o innych okolicznościach.

6. W jaki sposób łączysz czytanie z pozostałymi pasjami?
Czytam kiedy tylko mam czas nigdy miłość do książek nie była mi przeszkodą w realizowaniu innych pasji. Nie ukrywajmy, historii głównie uczę się z książek – często czytam jakąś historyczną beletrystykę, a potem doczytuję historyczne opracowanie dotyczące tego okresu. Natomiast włoski – od niedawna staram się czytać po włosku, chociaż wolę po polsku

Wszystkim uczestnikom bardzo dziękuję za współpracę! I przepraszam za ociąganie. Czy chcecie, abym kontynuowała ten cykl? ♥

Klaudia Nadolna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *