„Boli tylko, gdy się śmieję… Listy i rozmowy” – Stanisław Lem, Ewa Lipska, Tomasz Lem [Wydawnictwo Literackie]

Tytuł: Boli tylko, gdy się śmieję… Listy i rozmowy
Autor: Stanisław Lem, Ewa Lipska, Tomasz Lem
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: wrzesień 2018
Liczba stron: 262
ISBN: 978-83-0806-555-6

Listy, będące niezwykłą wyprawą w głąb intymnych przemyśleń dwóch inteligentnych, bliskich sobie osób. Stanisław Lem, jego syn Tomasz Lem i przyjaciółka rodziny Ewa Lipska – to bohaterowie tejże wyprawy. Wyprawy, która jest literacką ucztą nie tylko dla fanów prozy Lema i poezji Lipskiej. 

Autorów listów łączy poczucie humoru i wszechstronność. Potrafią wyrazić zdanie na każdy temat, posiadając ogrom wiedzy. W swojej korespondencji oceniają życie w peerelowskiej Polsce (Ewa), Wiedniu (Stanisław) i Stanach Zjednoczonych (Tomasz). Przyglądają się współczesnej literaturze i literatach oraz scenie politycznej.

„A ja nie wiem. To znaczy, tyle wiem, ile JUŻ jest napisane, ale pełno w tym niejasności i zagadek, nie tylko dla moich bohaterów, ale i dla mnie, a potem się okazuje, że te zagadki zdobywają poniekąd rozwiązanie, które wprawdzie jest też swego rodzaju zagadką, ale taką, którą przynajmniej tamte porozsypywane po tekście łączy w jakąś całość”.

Uwielbiałam czytać o podróżach i poznawaniu ciekawych, barwnych osobowości, zadziwiała mnie erudycja i obeznanie autorów w wielu dziedzinach. Najbardziej jednak zafascynowała mnie ta dziedzina literacka. Często sięgam po tego typu gatunek, by urzeczona przyglądać się prawdziwej miłości do literatury łączącej się z aktywną obecnością na „salonach” – literackich spotkaniach i poznawaniem autorów, którzy odbili piętno na literaturze, a których niestety dziś już z nami nie ma.

„Jak leżałem obolały po operacji, internista mój (w ramach psychoterapii) opowiedział: leżał człek jakiś w rowie, mając w plecy nóż ogromny wbity, przechodzień pyta „och, czy pana to nie boli?” a on: NUR WENN ICH LACHE! No i faktycznie zaśmiałem się i zabolało jak diabli.”

Niestety trudno mi było przebrnąć wielokrotnie przez listy Stanisława. O ile Ewa pisała naturalnie i zrozumiale o kraju, który znam, o tyle Stanisław Lem posługiwał się często twardym i prawie archaicznym językiem. Równie często wspominał o swoich chorobach i rzeczach, które nie ciekawiły mnie na tyle, by o nich czytać (np. samochody).

„Potem spojrzałem z niesmakiem w okno: brudny śmietnik, ponuro, jesiennie, nawet zima już od nas wyemigrowała i przyjęła obywatelstwo niemieckie.”

Oprócz listów Stanisława i Ewy mamy również listy pomiędzy Tomaszem i Ewą. Ta korespondencja była równie ciekawa, gdyż możemy się z niej dowiedzieć o losach polskiego studenta na obczyźnie, czyli o studiach w USA w latach dziewięćdziesiątych. Tomasz Lem pisał swoje listy za pomocą pierwszych komputerowych edytorów tekstu, a polskie znaki musiał uzupełniać ręcznie. Często przyodziewał je we własnoręczne rysunki (komiksy) z humorystycznymi napisami.

„Podczas okupacji zdarzało się, że dosypywałem do samochodów niemieckich, które wracały z frontu i przejeżdżały przez nasz garaż, specjalny proszek, karborund, aby silnik po jakimś czasie się zatarł. Oczywiście nie od razu, bo można było stracić życie.”

Samo wydanie również przyciąga i cieszy oko. Książka jest bowiem okraszona zdjęciami, maszynopisami, zdjęciami znaczków i rysunkami (o czym wcześniej wspominałam) Tomasza. Ponadto na samym końcu zamieszczono wywiad Ewy Lipskiej ze Stanisławem Lemem. Całość bardzo polecam osobom, które są fanami tych dwóch postaci, ale również osobom, dla których życie w tamtych czasach bywało fascynujące lub odwrotnie – przerażające. Ta publikacja świetnie przedstawia losy zwykłych, szarych ludzi względem ich (nie)ciekawej rzeczywistości.

__________________________________

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

 

 

4

Z poważaniem, Klaudia Nadolna