„Bez czci i bez wiary” Elżbieta Wardęszkiewicz

Liczba stron: 511
Wydawnictwo: Novae Res

Książka ukazuje dalsze losy Melanii, nad którą w dzieciństwie znęcał się ojciec, w późniejszym czasie psychicznie torturował poprzez zniewagę mąż. Teraz śledzimy kolejne walki toczone przez bohaterkę, tym razem głównie z jej córką, która również daje jej nieźle w kość, pilnie słuchając kłamstw ojca i powielając jego słowa. Wraz z Melą przeżywamy dalsze podboje świata, poznajemy nowych, zagranicznych ludzi, a także obserwujemy ciężkie próby znalezienia odpowiedniej i sprawiedliwej w ocenie pracy. Co rusz pojawiają się nowe miejsca, gdzie nasza bohaterka podejmuje dorywcze roboty, można powiedzieć, że dzięki jej obyciu i inteligencji firmy się o nią zabijają, by móc wykorzystać do swoich celów, a później oszukać. Czytamy również o próbie jaką podejmuje w związku ze sprawą sądową odnośnie utraty zdrowia przez szpital i fabrykę, która ciągnie się latami. Najważniejszym jednak elementem jest tutaj rodzina, o którą stara się walczyć. Ciężko chora matka, pod skrzydłami despoty, córka, która nienawidzi matki, mąż, który również miewa ciężkie chwile. Czy nasza postać książkowa poradzi sobie ze wszystkimi problemami? Przekonajcie się!
Niestety muszę nadmienić, że książka mnie trochę męczyła. Miałam wrażenie, jakby wszystko było już naciągane, bo czy może człowieka spotykać na każdym kroku jakaś przykrość, same chmury bez promyka słońca? Jednak były momenty, kiedy z napięciem czytałam rozgrywające się wydarzenia, niekiedy nawet uroniłam kilka łez. Mimo narzekania uważam, że dwie części lektury zmieniły moje życie, bo nauczyły wytrwałości w walce o szczęście. I to jest w tym najważniejsze, aby odnaleźć siłę, by dalej toczyć bitwę z losem, który rzuca nam kłody pod nogi. Mela miała mnóstwo tych pokładów w sobie, jednak nie zawsze wystarczająco, niestety miewała chwile załamania. Wtedy cierpiałam razem z nią, bo nie mogłam znieść, jak człowiek może traktować tak drugą istotę, równie kochającą i równie zmęczoną. Nie mogłam również zrozumieć, jak bohaterka nie potrafiła sprzeciwić się córce w jej niesprawiedliwych osądach, oszczerstwach. To nadal jest dla mnie zagadką nierozwiązaną i zakończenie naprawdę w tym przypadku bardzo przypadło mi do gustu. No, może poza ostatnim zdaniem, które sprawiło, że nie wytrzymam do końca roku bez trzeciej części! 
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res!
Książka bierze udział w wyzwaniu 52 book challenge.

Klaudia Nadolna

6 thoughts on “„Bez czci i bez wiary” Elżbieta Wardęszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *